My się tak staramy…a klient chce rozwodu :(
Wszystko się, kurczę, pozmieniało. My, reklamodawcy, tak się ciągle staramy, a klient już w ogóle tego nie docenia.
Ale nie chcę pisać o tym, że to nie my decydujemy o rynku, tylko klienci. To nie my wyznaczamy trendy, tylko oni. Co gorsza, są od nas szybsi, łatwiej wdrażają się w gospodarkę cyfrową…a my jak zwykle planujemy prasę, telewizję, billboardy. Może trochę internetu, bo rośnie.
Nie napiszę też, że to niestety marka jest w większości firm pępkiem wszechświata, osią wszelkich działań, a nie klient. Klient jest dodatkiem, przypomnieniem wytycznych ramowych. Jest masą, którą znamy powierzchownie, żeby jakoś dało się ją uśrednić i opisać.
Chciałam napisać o tym, że choć robimy coraz fajniejsze reklamy, to klient i tak ma nas dosyć. Ma dość nieprawdziwej komunikacji, która do niego nie trafia.
Ale o tym też nie napiszę. Dużo lepiej zilustruję to filmem, który…..sami zobaczcie :
