Posts Tagged ‘ inspiracje biznesowe

Być jak Steve Jobs

Steve_Jobs_with_MacBook_Air_2Zbierałam się od dłuższego czasu,  żeby napisać polemikę z wszelkimi tekstami z cyklu „cała tajemnica Steva Jobsa i Apple”. Tak, chodzi o to video, według którego sekretem i kwintesencją prezentacji produktów Apple jest seria cytatów „awesome, amazing, awesome, cool, amazing, awesome…” itd. Zdaniem niektórych to cała tajemnica.

Obserwuję prezentacje Steve’a Jobsa od dłuższego już czasu. Wyciągam z nich wiele pomocnych wskazówek odnośnie tego, jak przeprowadzić słuchaczy przez historię, którą opowiadam. Nie tylko zresztą Jobsa. Równie inspirujący jest Seth Godin czy Gary Vaynerchuk (choć każdy w swoim unikalnym stylu). Nie jestem fachowcem od prezentacji. Prezentuję często, więc chciałabym robić to dobrze. Daleko mi do takich guru jak Carmine Gallo, który jest coachem ds. komunikacji i spędził kilka lat analizując styl Steve’a Jobsa. Na rynek wyszła właśnie jego kolejna książka pt. The presentation secrets of Steve Jobs.  Krótko na ten temat w BusinessWeek, prezentacji i wywiadzie. Carmine wypowiadał się już wielokrotnie nt. poszczególnych prezentacji Jobsa i ciekawa jestem podsumowania wszystkich działań. Ale tyle o nim.

Chciałam się przy tej okazji podzielić tym, co mnie inspiruje w prezentacjach Steve’a Jobsa i zmienia moje podejście do wystąpień publicznych:

1. Prosty przekaz.
Na wielu poziomach: prostych slajdów, tytułów, sformułowań, minimalizmu samego opowiadania. Jakże dalekie jest to od treści w punktach i czytania (nie prezentowania!) tego co jest na slajdach. Steve nie ma co czytać, więc opowiada historię. Opowiada ją sprawnie, przemyślanie. Najważniejsza myśl zawsze zostaje w głowach słuchaczy.

2. Symbolizm.
Obraz, symbol są silniejsze niż cała strona bulletów. Pamiętacie zdjęcie notebooka wyjmowanego z koperty? Jak to wytłumaczyć w jednym zdaniu?

3. Interakcja.
Prezenter jest najważniejszy. To on tworzy historię i on buduje napięcie w słuchaczach. Pamiętacie jak opowiadał o wprowadzeniu 3 różnych urządzeń w tym samym czasie? Powtórzył komunikat kilkukrotnie tasując slajdy z symbolami tych urządzeń. Niczego nie podał na tacy, nie wypisał czarno na białym, bo wtedy mogłoby go na tej prezentacji nie być. No i kto by to pamiętał?

4. Warsztat.
Steve Jobs zawsze panuje nad sytuacją. Zwróćcie uwagę jak używa powtórzeń, jak wraca do głównego przekazu. Wszystko ma przemyślane i przećwiczone. W każdej prezentacji widać wiele godzin ciężkiej pracy koncepcyjnej, a potem także aktorskiej (bo czymże innym jest prezentowanie, jak nie rodzajem aktorstwa?). Pełen profesjonalizm.

Osobiście nie do końca rozumiem zachwyt nad mową inauguracyjną na Uniwersytecie Stanford w 2005 roku, która jest uważana za najlepsze wystąpienie Jobsa. Mam chyba bardziej pragmatyczne podejście i inspirują mnie prezentacje produktowe i biznesowe. Taka słabość. Myślę jednak, że warto ciągle na nowo przeglądać wszystkie prezentacje Jobsa, na świeżo oceniając co nam się może przydać i kiedy. Może nawet przeczytanie książki Gallo nie zaszkodzi, co myślicie?

Matrix a biznes

Wczoraj zorganizowaliśmy sobie wspominkowy wieczór  z jednym z naj-zaje-fajniejszych filmów naszych czasów, czyli z Matrix’em.

Wracając do tytułu, co ma piernik do wiatraka, a Matrix do biznesu? Może to tylko autorowi się wszystko z biznesem kojarzy? A jeśli tak, to może autor powinien lepiej poszukać profesjonalnej pomocy, zamiast wypisywać głupoty na blogu ;-)

Wracając do tematu. Moim zdaniem inspiracji można szukać wszędzie, a tak wizjonerski film jak Matrix to już prawdziwa kopalnia.  Poniżej cytaty z Matrix’a  i garść cytatów guru i mędrców biznesowych, które, tak jak się już pewnie domyślacie, i’m Morpheus mówią z grubsza to samo.  Have fun :)

no spoon„there is no spoon”

Hell, there are no rules here – we’re trying to accomplish something. Thomas A. Edison

„Sooner or later, those who win are those who think they can.” Paul Tournier

„Most of the important things in the world have been accomplished by people who have kept on trying when there seemed to be no hope at all.” Dale Carnegie

…i na koniec jeden z najskuteczniejszych marketingowców naszych czasów…It will work. I am a marketing genius. Paris Hilton

Co z tego dla nas wynika? Większość ograniczeń, które widzimy przed naszym biznesem czy karierą istnieje głównie w naszych głowach. Jeśli wygramy sami ze sobą, to już niewiele może nas powstrzymać.


the path

„there is the difference between knowing the path and walking the path”

„Knowledge is of no value unless you put it into practice.” Anton Chekhov

„Knowing is not enough; we must apply. Willing is not enough; we must do.” Johann Wolfgang von Goethe

Co z tego dla nas wynika? Jeśli już wierzymy w to co chcemy zrobić (patrz „there is no spoon”), to kolejną największą przeszkodą jest nasz sprawdzony kumpel, czyli strach przed porażką. Jeśli mamy naprawdę super pomysł na kampanię, produkt czy firmę, to dlaczego czasem przez lata odwlekamy działanie?


„the matrix can not tell you who you are”

“I notice increasing reluctance on the part of marketing executives to use judgment; they are coming to rely too much on research, and they use it as a drunkard uses a lamp post for support, rather than for illumination.” David Ogilvy

„Definition of Statistics: The science of producing unreliable facts from reliable figures.Evan Esar

Pomyślimy  o otoczeniu naszego biznesu, czy o klientach naszej marki jako o tytułowym „matrixie”. Jest ważny, ale też w dużym stopniu „wirtualny”, stanowi tylko nasz układ odniesienia. To my decydujemy o tym czym jest nasza marka i co wnosi w życie klientów, nie odwrotnie.

Myślmy scenariuszami

dreamstime_10275784„Jedyne co jest stałe, to zmiana”

Wszyscy to znamy, prawda? Problem polega na tym, że będzie coraz gorzej. Cykle życia produktów będą coraz krótsze, modele biznesowe coraz mniej trwałe, a zmiany pracy coraz częstsze.

Rozwiązanie? Musimy myśleć scenariuszami i to nie w momencie gdy zmuszą nas do tego okoliczności, ale przez cały czas, od samego początku. Planując kampanie marketingowe, rozwój produktu czy ścieżkę kariery, nie wystarczy nam już plan „A”, bo prawie na pewno potrzebny nam będzie nie tylko „B”, ale może i „C”.