Skąd brać pomysły na innowacje?

kichenstoriesSamo generowanie pomysłów to zwykle fajowa sprawa, schody zaczynają się przy ocenie ich potencjału. Zwykle jeszcze gorzej jest przy wdrożeniu, ponieważ nie każda organizacja jest wstanie wprowadzić duże innowacje (trochę więcej o tym dlaczego w tym starszym wpisie).

Wracając do generowania pomysłów (lub jak kto woli „insightów”) zwykle warto się przyjrzeć kilku obszarom poszukiwań:

  • potrzeby konsumenta. Na początek trzeba się zastanowić czy wszystkie kluczowe potrzeby związane z daną kategorią są zaspokojone? Jeśli tak, to może zostały jakieś obszary, które może nie mają potencjału na rewolucję, ale już wystarczą żeby się wyróżnić (np. tak jak ubiegłoroczny case z fortuną i zmianą białego cukru w składzie na cukier owocowy). Generalnie z mojego doświadczenia analizujemy wszystko co wiemy o potrzebach klienta w danym temacie i szukamy jakieś istotnej (!!!) luki
  • silne trendy konsumenckie. Tu na dobry początek polecam tę stronę. Ja zwykle wylistowuję wszystkie silne trendy i analizuję które mogą mieć jakiś wpływ na naszą kategorię i jakie innowacje z tego mogą wyniknąć
  • produkt. To jest często prawdziwa żyła złota. Jak pogada się z technologiem lub kimś od opakowań to zawsze pojawia się masa cech które wyróżniają produkt, albo pomysłów na zmiany, które można by wprowadzić. Dużym plusem tego podejścia jest to, że często będą to pomysły możliwe do wykonania (goście zwykle wiedzą co mówią). Trzeba oczywiście pamiętać, że nie wszystko co super ciekawe i ważne dla ludzi od technologii, ma jakiekolwiek znaczenie dla klienta ;-)
  • zbliżone kategorie produktów. Zawsze warto zobaczyć co jest sukcesem (nowy typ opakowania, strategia dystrybucji, składnik, zapach, …) w innych kategoriach, które wybiera nasza grupa docelowa lub które z jakiegoś powodu są do naszego biznesu podobne
  • ta sama kategoria produktów, ale inny rynek. Może coś ciekawego robią za wielką wodą, a może w Japonii, a może w Chinach. Stary, dobry google zwykle coś nam podpowie ;-)
  • bezpośrednia konkurencja. Celowo na końcu, bo jeśli się od nich uczymy, to trochę jesteśmy spóźnieni ;-)

No, to tak na szybko to by było tyle. Temat na pewno będzie rozwijany – może zrobimy jakiegoś porządnego e-booka z polskimi casami? Promis.

Arystoteles o skuteczności

aristo 3„We are what we repeatedly do. Excellence, then, is not an act, but a habit.” - Aristotle

Mam czasem wrażenie, że zbyt często ulegamy pewnemu złudzeniu. Wydaje się nam, że jeśli tylko przeprowadzimy świetny projekt, wymyślimy genialną reklamę albo pomysł na biznes, to dalej będzie już z górki. Jeden złoty strzał, a potem laba.

Chyba to się nie zdarza zbyt często, prawda?

Mam za to wrażenie, że sukcesy ludzi którzy są naprawdę dobrzy w tym co robią, wynikają z nawyku robienia „dobrze” i dzieją się trochę „przy okazji” świetnej roboty, którą wykonują na co dzień.

Jaki z tego wniosek dla nas maluczkich? Ano jak zwykle bardzo prosty. Każdego dnia musimy być trochę lepsi w tym co dla nas najważniejsze. Jak to zrobić to już dużo trudniejsza sprawa, ale dla chętnych mam tutaj świetny post z Zen Habits o zmienianiu nawyków (do zastosowania zarówno w życiu jak i w pracy).

Myślmy scenariuszami

dreamstime_10275784„Jedyne co jest stałe, to zmiana”

Wszyscy to znamy, prawda? Problem polega na tym, że będzie coraz gorzej. Cykle życia produktów będą coraz krótsze, modele biznesowe coraz mniej trwałe, a zmiany pracy coraz częstsze.

Rozwiązanie? Musimy myśleć scenariuszami i to nie w momencie gdy zmuszą nas do tego okoliczności, ale przez cały czas, od samego początku. Planując kampanie marketingowe, rozwój produktu czy ścieżkę kariery, nie wystarczy nam już plan „A”, bo prawie na pewno potrzebny nam będzie nie tylko „B”, ale może i „C”.