Arystoteles o skuteczności

aristo 3“We are what we repeatedly do. Excellence, then, is not an act, but a habit.” - Aristotle

Mam czasem wrażenie, że zbyt często ulegamy pewnemu złudzeniu. Wydaje się nam, że jeśli tylko przeprowadzimy świetny projekt, wymyślimy genialną reklamę albo pomysł na biznes, to dalej będzie już z górki. Jeden złoty strzał, a potem laba.

Chyba to się nie zdarza zbyt często, prawda?

Mam za to wrażenie, że sukcesy ludzi którzy są naprawdę dobrzy w tym co robią, wynikają z nawyku robienia “dobrze” i dzieją się trochę “przy okazji” świetnej roboty, którą wykonują na co dzień.

Jaki z tego wniosek dla nas maluczkich? Ano jak zwykle bardzo prosty. Każdego dnia musimy być trochę lepsi w tym co dla nas najważniejsze. Jak to zrobić to już dużo trudniejsza sprawa, ale dla chętnych mam tutaj świetny post z Zen Habits o zmienianiu nawyków (do zastosowania zarówno w życiu jak i w pracy).

Myślmy scenariuszami

dreamstime_10275784“Jedyne co jest stałe, to zmiana”

Wszyscy to znamy, prawda? Problem polega na tym, że będzie coraz gorzej. Cykle życia produktów będą coraz krótsze, modele biznesowe coraz mniej trwałe, a zmiany pracy coraz częstsze.

Rozwiązanie? Musimy myśleć scenariuszami i to nie w momencie gdy zmuszą nas do tego okoliczności, ale przez cały czas, od samego początku. Planując kampanie marketingowe, rozwój produktu czy ścieżkę kariery, nie wystarczy nam już plan “A”, bo prawie na pewno potrzebny nam będzie nie tylko “B”, ale może i “C”.

konferencja prasowa: od “off-line” do “on-line” (i z powrotem)

Co jakiś czas, ostatnio pewnie coraz częściej, przychodzi nam wprowadzać na rynek nowe produkty. Z tej okazji wypadałoby poinformować o tym cały świat, który czeka niecierpliwie na wieści o naszej marce , a więc organizujemy konferencję prasową. Może tym razem, oprócz standardowej prezentacji (oczywiście w  spaśnej knajpie), warto by zrobić wersję 0n-line (e-launch) dla tych, którzy nie będą obecni?

Wiem, wiem, żadna nowość, nawet w Polsce. Dodatkowo, lekko rozpieszczony świat mediów niechętnie patrzy na takie “wirtualne” pomysły. Z biura wyrwać się nie można, koleżanek z branży się nie obgada, no i katering trzeba sobie samemu zorganizować ;-)

W związku z tym ostatnim mam pewien pomysł. Może następnym razem dodaj do tego e-lunch?

E-lunch??? Po prostu do nieobecnych fizycznie uczestników wyślij kuriera razem z przekąskami oraz gadgetami, które chcesz wykorzystać podczas prezentacji. Oczywiście kurier powinien pojawić się dokładnie na 15 minut przed rozpoczeciem prezentacji. Sporo zachodu, trochę dodatkowego kosztu (jakieś 50 zł na głowę :-) ), ale efekt WOW gwarantowany.