Nigdy nie będziesz tak innowacyjny jak Apple (7 powodów)

Nie wiem jak wy, ale ja już jestem zmęczony tym całym zachwytem nad Apple. Ipod, Iphone, ITunes. Apple to, Apple tamto. Błagam, litości.

Są innowacyjni? Na 100% są.

Czy Twoja firma może być taka jak oni? Na 100% nie.

Poniżej obiecane 7 powodów:

  • nie wyrzucasz do śmieci 90% pracy, która poświęciłeś na przygotowanie nowego produktu. Goście z Apple to maniacy. Podobno wygląda to tak. Zaczynamy od przygotowania 10 perfekcyjnych (perfekcyjny = finalny design + działające wszystkie funkcjonalności produktu)  projektów tego co chcemy wprowadzić na rynek. Potem wywalamy 7 najsłabszych i pastwimy się nad 3, które nam zostały. Na koniec wybieramy jeden, który dopracowujemy. W ich przypadku to nie jest po prostu „proces”, to jest kultura firmy. Czy dyrektor finansowy jakiegoś innego koncernu zatwierdził by takie podejście?
  • robisz badania rynkowe. Apple nie. Nie znaczy to oczywiście, że nie znają swoich konsumentów. Wychodzą z założenia, że to oni kształtują rynek. Cytująć Jobsa: “It’s not about pop culture, and it’s not about fooling people, and it’s not about convincing people that they want something they don’t. We figure out what we want. And I think we’re pretty good at having the right discipline to think through whether a lot of other people are going to want it, too. That’s what we get paid to do. So you can’t go out and ask people, you know, what’s the next big [thing.]„. W tym szaleństwie jest metoda (patrz wpis o badaniach).
  • prezes Twojej firmy nie poświęca 50% swojego czasu na pracę z zespołami od innowacji. Nie wiem jak to wygląda teraz, ale gdy Steve Jobs był w pełni sił, delegował zadania związane z zarządzaniem firmą, aby móc połowę swojego czasu spędzać na projektach związanych z rozwijaniem nowych produktów.
  • nie kontrolujesz wszystkich technologii, z którch korzystasz. Większość firm w mniejszym lub większym stopniu „outsourcuje”, czytaj kupuje innowacje. Korzystają z rozwiązań przynoszonych przez wyspecjalizowane firmy lub dostawców. Apple jest szybsze i bardziej niezależne ponieważ tworzy i posiada wszystkie licencje i innowacje, na których opierają się ich produkty.
  • twoja firma nie zaryzykuje posiadania tak wąskiego portfolio produktów. Apple oferuje klientom zaledwie kilkadziesiąt produktów i ich wariantów. Konkurenci (Samsung, Philips) mają tysiące SKU. Dzięki temu ich ryzyko związane z porażką jednej innowacji jest niższe, ale nigdy nie poświęcą tyle czasu i zasobów w jej dopracowanie. Na razie podejście Apple wygrywa jakieś 7:0.
  • perfekcja nie jest zapisana w DNA większości firm. Nie oszukujmy się, chcemy sprzedawać produkty „wystarczająco dobre” i po prostu na nich zarabiać. To całkiem logiczne, tylko że Jobs i spółka tak nie robią.
  • nie zamienisz swojej firmy w sektę (w pozytywnym znaczeniu tego słowa oczywiście ;-) ). Te konferencje, zamknięte budynki, charyzmatyczny lider, obsesja na punkcie tajemnicy co do tego nad czym pracują. Troszkę przerażające, ale zapewnia jedność, koncentrację na celu i kontrolę nad wizerunkiem. Po stronie pozytywów: płaska struktura, wolność i niezależność dla utalentowanych pracowników.

Oczywiście, po za tym co ciężko skopiować, możemy się od nich sporo nauczyć (więcej w tym wpisie)

Nie masz e-sklepu? I tak sprzedajesz przez internet!

dreamstime_10862169Wszyscy, wszyscy, to robimy…

Najpierw szukamy informacji o produkcie/usłudze w sieci. Porównujemy cechy, oglądamy czy nam się podoba, sprawdzamy co piszą klienci, standardowa procedura. Traktujemy internet jak wielki, zawsze dostępny katalog wszystkiego. Potem i tak kupujemy w „tradycyjnym”, naziemnym sklepie – chcemy najpierw dotknąć, produkt nie jest dostępny od zaraz, tysiąc różnych powodów.

Skala zjawiska jest olbrzymia. W stanach, 9 na 10 konsumentów wykorzystuje internet aby oglądać, wybierać i porównywać produkty (wyniki badań tutaj). Wg. tych samych badań, 3 na 10 klientów zawsze dokonuje zakupu poza internetem, a pozostałych 6 czasem kupuje w sieci, a czasem w handlu tradycyjnym. Wniosek? Promocja w internecie jest równie ważna dla „nieinternetowych” producentów i handlowców, jak dla tych, którzy handlują w sieci.

Pojawia się jednak „killer question”: kto z producentów samochodów / umywalek / komórek / perfum próbuje świadomie „zarządzać” tym naturalnym zainteresowaniem klientów? Nie chodzi tutaj o jednorazową promocję czy budżet wrzucony w googla. Chodzi o to, aby poprzez internet ciągle, świadomie wpływać na zakup Twojego produktu i kierować klientów do optymalnego punktu sprzedaży (również w handlu tradycyjnym). Ja chyba jeszcze o nikim takim nie słyszałem. A Wy?

Jeśli ktoś zna wyniki podobnych badań dla Polskiego internetu, prosimy, prosimy, niech się podzieli ;-)

Google zbawca czy kat książki?

google books Sytuacja na dziś: Googe konsekwentnie rozwija swoją usługę Google Books. Skanuje książki, dogaduje się z wydawcami. Mają $$$, mają czas i mają klientów. Ciekawe co wszechpotężny Google zrobi z naszą starą, dobrą książką?

Zabije ją? Książki będą dostępne za free, wiec nikomu nie opłaci się ich pisać?

Da książkom drugie życie? Będą za prawie free, wszystkie dostępne za jednym kliknięciem, więc ludzie znów będą je masowo czytać?

Jedno wiemy na pewno, oj będzie się działo :-)

Jak myślicie, jak ta historia się skończy?