General Electric: gigant wie skąd wiatr trendów wieje ;-)

Sam nie wiem w jaki sposób trafiłem na ich stronę. To, że spodziewałem się czegoś zupełnie innego wiem na pewno. Niewyobrażalnie wielka firma, przez lata symbol potęgi globalnych korporacji. Po ich www spodziewałbym się albo manifestacji siły (miliardy $$$, miliony klientów, tysiące produktów, etc.), albo popychania sprzedaży (oferta, nowości, etc.). A tu taka niespodzianka:

GE website

Ad 1: Trend: innowacja jest centrum biznesu. Na głównej belce nawigacyjnej link do sekcji „innovation” umieszczono na samym, samiutkim poczatku. Przed informacją o firmie, produktach, itp. Przekaz dla klienta: tworzenie dla Ciebie nowych, unikalnych rozwiązań jest dla nas najważniejsze.

Ad 2: Trend: jesteśmy odpowiedzialni społecznie. Wszyscy teraz piszą, że są, ale Ci goście na prawdę łapią o co w tym chodzi. Potwierdza to też cytat na stronie ich prezesa. Tak na marginesie, jak tylko został szefem stwierdził, że biznesowy guru i wieloletni prezes tej firmy Jack Welsch: „Was wrong”. Dla amerykanów to tak, jak dla polaków atak na Małysza, albo Kasię Cichopek ;-) . Przekaz dla klienta: rozumiemy, że jesteśmy częścią społeczeństwa, dając pracę amerykańskim rodzinom, pokolenie za pokoleniem, spełniamy nasz obowiązek wobec Was.

Ad 3: Trend:”go green”. Pewnie nie byłoby to tak widoczne, gdyby nie to, że na tej stronie nie ma już praktycznie nic innego. A tak, informacja o tym co robią dla ochrony środowiska i podnoszenia poziomu zdrowia, jest super widoczna i dopełnia obrazu firmy, która:

  • tworzy  innowacje
  • rozwija się w kierunku zgodnym z oczekiwaniami klientów (ochrona środowiska)
  • rozumie swoją rolę w społeczeństwie

Jestem ciekaw, czy znacie przykłady jakiś innych firm z „ciężkich” przemysłów (może coś z naszego podwórka?), które działają i komunikują się w podobny sposób?

Możesz być innowacyjny jak Apple (5 sposobów)

Po poprzednim wpisie na temat Apple, odebrałem wiele niemiłych e-maili od ludzi, którzy uważają, że ich firma bez problemu może być tak innowacyjna jak Apple. Pożyjemy, zobaczymy ;-) .

No dobra, może możemy się od nich czegoś nauczyć (oczywiście od tych z Apple). Poniżej 5 rzeczy, które można by skopiować od ludzi spod znaku jabłuszka:

  • każdy produkt Apple jest jak świąteczny prezent. Najpierw budowanie napięcia: trochę plotek w internecie, jakaś informacja tu, jakaś fotka tam. Potem BUM!!! Nawet jeśli produkt jest dość zwyczajny, to zostanie nam pokazany jakby znów wynaleziono koło. Potem czekamy (to w Polsce ;-) ), i w końcu dostajemy w nasze ręce opakowanie, śliczne, obsesyjnie dopracowane w każdym detalu. Są tak ładne, że częściej trafiają na dobrze widoczną półeczkę niż na śmieci. Nie ma się co wstydzić sam też tak zrobiłem ;-) . No i sam produkt – funkcjonalne, małe dzieło sztuki, czysty design. Idealny prezent, no nie? Wniosek dla nas? „Experience” z naszym produktem nie zaczyna się w momencie używania produktu. Ono często tam się kończy. Apple sprzedaje nam tę samą emocje dotykania czegoś unikalnego przez cały proces poznawania, kupowania i użytkowania produktu.
  • żadnych kompromisów. Jeśli stworzyłeś produkt (usługę/prezentację/…), którego nie uwielbiasz, to dlaczego klienci mieliby go pokochać? Większość nowości na rynku jest jakąś wypadkową pomiędzy wizją szefów, marketingu, sprzedaży, produkcji, badań, etc. Tych produktów nikt tak naprawdę nie kocha, kiedy opuszczają fabrykę, więc to samo czeka je w sklepie.
  • konsument, jego potrzeby i ludzie którzy zastanawiają się jak je zaspokoić muszą być sercem firmy. Nie ogladaj się na konkurencję. Jeśli ich kopiujesz, jesteś spóźniony o całe lata. Apple praktycznie ignoruje swoją konkurencję. Napisano tony książek „zorientowanych marketingowo firmach”. I co? I nic. Są jak Jeti. Ja zbyt wielu nie widziałem.
  • nie podążaj za swoimi konsumentami, spróbuj ich poprowadzić. Nie chodzi oczywiście o to, żeby konsumentów nie słuchać. Jeśli chcesz ich gdzieś zaprowadzić, musisz najpierw wiedzieć gdzie są i co może ich pociągać.
  • skup się. Apple oferuje bardzo wąską linię produktów w kilku wybranych niszach rynkowych. Są tylko tam gdzie wiedzą jak zarabiać i doskonale rozumieją konsumenta. W czasach tysięcy nowości pozwala im to oferować produkty unikalne i dopasowane do potrzeb ich klientów. Robią mniej, ale dużo lepiej.

Kryzys jest okazją, której nie można zmarnować – Philip Kotler w Warszawie

Miałam dzisiaj okazję uczestniczyć w seminarium pt. „czas chaosu – czas nowych możliwości”. Profesor Philip Kotler odbywa właśnie europejskie turnee, promując swoją najnowszą książkę (Chaotics, wydaną po polsku jako „Chaos”…. mam, przeczytam, wypowiem się:)).

Profesor zachęcał do pozytywnego myślenia i traktowania kryzysu jako szansy ;) Choć oczywiście pojawiły się także stwierdzenia, że „tylko najlepsze firmy przetrwają, więc lepiej bądźcie najlepsi”. Tradycyjnie już, podkreślał rolę marketingu w budowaniu strategii i rozwoju firmy, w przeciwieństwie do dorabiania historii do produktów i usług tworzonych bez udziału marketingu, często niestety źle.

Główne myśli z dzisiejszego dnia to:

- klient rządzi, czasy tradycyjnego sprzedawania, namawiania, promowania…minęły :(

- jedyna nadzieja… w tworzeniu relacji i prawdziwej komunikacji z klientem (panele klientów, wymiana informacji na blogach, zaproszenie do tworzenia i usprawniania produktów i usług)

- przeniesienie komunikacji z poziomu emocjonalnego na duchowy (!?), czyli dotknięcie obszarów istotnych, np dbanie o środowisko, społeczności lokalne, zaangażowanie w dobro wspólne (tzw. marketing 3.0 lub też value-driven marketing, w odróżnieniu od 2.0, czyli marketingu emocji, oraz 1.0 czyli racjonalnego sprzedawania produktów)

Muszę tutaj wspomnieć, że jestem trochę zawiedziona dobrotliwym potraktowaniem słuchaczy. Biorąc pod uwagę, że większość z nich reprezentowała korporacje,  spodziewałam się bardziej zdecydowanego wezwania do zmian i nadążenia za rynkiem/konsumentem. Profesor wspomniał o schyłku tradycyjnych mediów i władzy, jaką konsumentom dają nowe media… ale nie mam wrażenia, żeby zapadło to uczestnikom w pamięć.

Podobało mi się natomiast zwrócenie uwagi, że agencje reklamowe mogą być bardziej zainteresowane zdobyciem budżetu lub nagrody branżowej niż efektywnym dotarciem do klienta („po co nam kolejna reklama z samochodem na szczycie góry?”). Było też wiele ciekawych przypadków, mniej lub bardziej udanych, działań firm globalnych w ostatnich kilku latach (Coca Cola, Sears, GE, Starbucks)… ale o nich napiszemy innym razem:)