In Ted we trust.

Nie wiem, jak wy, ale ja tak. Jak najbardziej. Co więcej, swoją sympatią do Teda zarażam teraz coraz to nowe osoby (Monika, mam nadzięję, że ciągle jesteś zadowolona z sukienki? Wyglądasz w niej super:).

A zaczęło się niewinnie, gdy kiedyś wpadłam do sklepu i zakochałam się od pierwszego wejrzenia w: sukience, szpilkach, porfelu…i kilku innych rzeczach. Kupić chciałam wszystko, co mi w oczy wpadło. I w każdej rzeczy wyglądałam bosko ;)

Uwaga, chwila na refleksję, bo dwie rzeczy od razu zwracają uwagę:

- dowiedziałam się i rozpowiadam dalej? Tak właśnie promuje się Ted Baker. „Word of mouth” – taką strategię przyjęli od czasu powstania marki. Żadnych ATLów i takich tam różnych. Zastanawiacie się, czy to działa? (a co ja tu właśnie robię?!). Żeby działało, ludzie muszą mieć powód, żeby o tobie mówić. A o Tedzie można mówić godzinami.

- jestem zauroczona produktami. Jakością, charakterem, stylem. Takich produktów w Polsce jak na lekarstwo, a w sklepie Teda podoba mi się wszystko. Nie szukając daleko (czyli tutaj), podoba mi się: to, to i to. Polecam też buty, spódnice i portfele. Wierzcie mi, w rzeczywistości wyglądają jeszcze lepiej niż w sklepie internetowym. I zawsze bosko wyglądają na prawdziwych kobietach (w przeciwieństwie do kilku marek, które najlepiej wyglądają na modelkach). Polecam też wyprzedaże, bo Ted nie ma problemu z obniżaniem cen do naprawdę atrakcyjnych poziomów :) I jak mam o tym nie rozpowiadać? 

Żeby tego było mało…sami wszywają „In Ted we trust”. Albo (przy portfelu): Real leather. Ted says only the best will do.  Oraz (przy rękawiczkach):  As Ted says ‘ Take pride in your hide’.  Takie osobiste przemyślenia Teda. Spoufala się, jakbyśmy znali się od lat ;)  No i jak tu Teda nie kochać?

Jest to naprawdę miła odmiana od większości marek, które znam (a znam ich kilka, haha ;)). Zdobywa serca ciekawym produktem, dopracowanym w każdym szczególe. Nie serwuje modowej masowej papki, ale lekki pazur w aktualnych trendach. Nie rzuca się w oczy, ale koneser zauważy i doceni charakter.  A zadowolony klient wróci po więcej. Bez względu na sytuację.

Okazuje się bowiem, że Ted jest jedną z marek, które najlepiej radzą sobie pomimo kryzysu na wyspie. A kryzys na wyspie był prawdziwym kryzysem, nie takim jak nasz.

Ten Ted musi być naprawdę niezły.

In Ted we trust.  

    • Tomek
    • 3 czerwca 2010

    Od Teda najlepsze koszule

    • Lechu
    • 17 marca 2010

    Hmmm…
    No to z tym całym Tedem jest trochę tak jak z Bogiem…
    Nikt go nie widział, a i tak w niego wierzą ;-)

  1. Na razie brak trackbackow